Kiedy Arvind Jain, obecnie współzałożyciel Rubrik i Glean, dostał pracę w Google, czuł się jak „oszust". Inżynier przeprowadził się do Ameryki z małego miasteczka w Indiach i nagle znalazł się otoczony doktorantami z MIT i Stanforda. Postanowił więc po cichu obserwować tych wokół siebie.
Jedną z tych osób był menedżer produktu, który właśnie dołączył do firmy. Miał na imię Sundar Pichai.
„Byliśmy razem w Google przez długi czas. Znałem go od kiedy dołączył jako indywidualny współpracownik" — powiedział Jain ekskluzywnie Fortune.
„W Google mieliśmy ludzi, którzy byli błyskotliwi, pochodzili z najlepszych uczelni, byli bardzo uzdolnieni, i byli tacy, którzy rośli i błyszczeli, a potem byli inni, którym się to nie udało" — powiedział. „Myślałem, że miałem szczęście, że jakoś trafiłem do tej grupy niesamowitych ludzi… I dlatego próbowałem się uczyć i obserwować, co sprawia, że ktoś odnosi sukces?"
Oczywiście Pichai okazał się jedną z tych osób, które błyszczały. Został dyrektorem generalnym Google w sierpniu 2015 roku, nieco ponad dekadę po dołączeniu do firmy.
„To, czego nauczyłem się obserwując go, to że ciągle pojawiały się te same cechy — intensywność, ciężka praca. Ale także zdolność do myślenia z rozmachem i pewność siebie" — ujawnił Jain. „Musisz myśleć szalenie."
Momentem, który to skrystalizował, było obserwowanie, jak Pichai promuje Google Chrome w czasie, gdy pomysł wyglądał głupio na papierze.
Przeglądarki były domeną Microsoftu, Netscape już poniósł porażkę, a niewielu w Google uważało, że warto wkładać w to wysiłek. Łącznie z Jainem.
„Czułem, że to taki zły pomysł" — przyznał. „Nie myślałem wystarczająco z rozmachem."
Nawet dyrektor generalny Microsoftu Steve Ballmer publicznie zbagatelizował kiedyś Chrome jako „błąd zaokrąglenia".
Ale oczywiście Chrome stał się najszerzej używaną przeglądarką na świecie — znacznie większą niż Internet Explorer Microsoftu. Do 2012 roku wyprzedził już swoich rywali, stając się najpopularniejszą przeglądarką na świecie, pomagając ugruntować reputację Pichai w Google i torując drogę do jego ostatecznego awansu na stanowisko dyrektora generalnego.
„Musisz powiedzieć: zrobimy tę rzecz, którą wszyscy uważają za głupią, może nierealistyczną" — nauczył się Jain z tego doświadczenia. „Wtedy dzieje się magia."
I mówi, że utwierdza to w przekonaniu, że myślenie „szalenie" jest cechą równie ważną jak mozolna praca — i taką, którą współzałożyciele Google Larry Page i Sergey Brin dzielą z Pichai.
„Nie mieli żadnych ograniczeń w głowie co do tego, co jest możliwe" — dodał Jain.
„Myślę więc, że to były dwie główne rzeczy, których się nauczyłem: ciężka praca, ale też lekceważenie normalności i zwykłego myślenia ograniczeniami."
Jain opuścił Google, po cichu internalizując wszystko, co zaobserwował — i przystąpił do zastosowania tego dwukrotnie.
Współzałożył Rubrik, firmę zarządzającą danymi w chmurze, która weszła na giełdę nowojorską w 2024 roku przy wycenie około 5,6 miliarda dolarów, a następnie uruchomił Glean, startup AI, który pomaga pracownikom wyszukiwać i rozumieć informacje w całej firmie.
Glean jest obecnie wyceniany na 7,2 miliarda dolarów.
A Jain nadal czerpie lekcje od swoich współpracowników. Tym razem dyrektor generalny mówi, że najwięcej notatek robi od swoich młodych pracowników z pokolenia Z.
„Właściwie czuję, że uczę się najwięcej od najmłodszych ludzi" — powiedział Fortune. „To oni nie widzieli rzeczy, które ja widziałem. Mają nowe punkty widzenia."
Ten artykuł został pierwotnie opublikowany na Fortune.com


