Prezydent Donald Trump tak skutecznie zastraszył Spikera Izby Reprezentantów Mike'a Johnsona, że ten praktycznie sprawia wrażenie leniwego – przynajmniej według jednego z konserwatywnych komentatorów.
„Każde sprawowanie funkcji Spikera Izby ma swój własny, niepowtarzalny charakter – ukształtowany przez kombinację sukcesów i porażek" – napisał Joe Perticone z The Bulwark w czwartek. Po omówieniu problemów, które dotknęły poprzednich Spikerów Izby, takich jak Nancy Pelosi, Paul Ryan i Kevin McCarthy, opisał Johnsona jako wyjątkowego ze względu na brak produktywności.
„Kadencja Mike'a Johnsona jako Spikera różni się nieco od wszystkich poprzednich" – napisał Perticone. „Jego nadrzędnym projektem było oddanie jak największej ilości władzy i podejmowania decyzji Białemu Domowi, co z kolei ukształtowało niezwykłe dziedzictwo – zdefiniowane przez bezsilność."
Dodał: „W ostatnich miesiącach wśród sfrustrowanych członków Izby panuje dziwny duch ponadpartyjności – polegają oni na rzadko wcześniej stosowanej taktyce petycji o zwolnienie (discharge petitions), aby obejść Johnsona. Najnowszy taki projekt ustawy bezpośrednio sprzeciwia się administracji Donalda Trumpa w obszarze polityki, który ruch MAGA uważa za szczególnie polaryzujący: pomoc dla Ukrainy."
Demokraci zdołali przekonać swoich republikańskich kolegów z Izby do podpisania wniosku mającego wymusić głosowanie na sali plenarnej nad nowym pakietem pomocy dla Ukrainy, ale musiało się to odbyć przy biernej postawie Johnsona.
„Projekt ustawy dotyczącej Ukrainy otrzyma teraz głosowanie na sali plenarnej Izby" – zauważył Perticone. „Jeśli przejdzie i trafi do Senatu, znacznie większy odsetek prawodawców powinien być skłonny go poprzeć. Jednak to, czy otrzyma tam głosowanie na sali plenarnej, jest wciąż niepewne."
Dodał: „To i tak niezwykły moment. Drugi najpotężniejszy prawodawca w kraju zostaje zredukowany do roli legislacyjnego obserwatora we własnej izbie."
Dwoje Demokratów potwierdziło te spostrzeżenia Perticone'owi.
„Myślę, że gdy masz tak słabego spikera jak Mike Johnson i większość, którą nie może zarządzać, nie ma nic dziwnego w tym, że mamy coraz więcej petycji o zwolnienie" – powiedział Perticone'owi poseł Chris Deluzio (D-Pa.). „Nie mamy tych samych narzędzi co większość, ale nadal będziemy wymuszać głosowania tam, gdzie możemy. A fakt, że Mike Johnson wciąż traci niektórych Republikanów, którzy są gotowi stanąć po naszej stronie w ważnych głosowaniach – mówi mi, że jest słaby, i szczerze mówiąc, mówi mi, że Republikanie w konkurencyjnych, trudnych okręgach widzą, co się święci."
Inny Pennsylwańczyk wyraził podobne poglądy.
„Naprawdę chciałbym, żeby te projekty ustaw po prostu trafiały na salę plenarną same z siebie" – powiedział Perticone'owi poseł Brian Fitzpatrick (R-Pa.) w grudniu. „Nie powinno być konieczne składanie petycji o zwolnienie. Kierownictwo powinno kierować te projekty ustaw na salę plenarną, gdy cieszy się tak dużym poparciem. Petycja o zwolnienie to tak naprawdę zmuszanie szeregowych członków do wzięcia spraw w swoje ręce."
Przy niektórych okazjach Johnson wykazał gotowość do sprzeciwiania się Trumpowi. Wcześniej w tym tygodniu wygłosił to, co Punchbowl opisał jako „wyraźną reprymendę" dla prezydenta, żądającego, aby Izba uchwaliła projekt ustawy mieszkaniowej, który niedawno przeszedł przez Senat.

