Prezydent Donald Trump wykorzystał swoje przemówienie z okazji 250. rocznicy Ameryki, aby ostrzec przed komunistycznym „zagrożeniem”, atakując jednocześnie Partię Demokratyczną. (Zdjęcie EPA Images)
WASZYNGTON: Prezydent USA Donald Trump przywraca ostrzeżenia o komunizmie w stylu zimnowojennym, przedstawiając Partię Demokratyczną jako czerwone „zagrożenie”, podczas gdy republikanie szukają przekazu na wybory w połowie kadencji, aby utrzymać swoją wąską kontrolę nad Kongresem.
Ta retoryka, nawiązująca do antykomunistycznych krucjat z lat 50., przeniosła się z przemówień Trumpa do szerszej maszyny kampanijnej republikanów po serii zwycięstw demokratycznych socjalistów w prawyborach w Nowym Jorku i Kolorado.
Przybrała ona apokaliptyczny charakter, często przesłaniając obsesję prezydenta na punkcie fałszerstw wyborczych, ponieważ przedstawia on listopadowe głosowanie jako cywilizacyjny konflikt między republikańskim „zdrowym rozsądkiem” a lewicowym ekstremizmem.
Podczas weekendowych przemówień na Mount Rushmore i w Waszyngtonie z okazji 250. rocznicy Ameryki, Trump ostrzegł przed komunistycznym „zagrożeniem”, które należy wyciąć „jak nowotwór”.
Na niedawnej konferencji religijnej poszedł jeszcze dalej, oskarżając lewicę demokratyczną o bycie „zatwardziałymi, bezbożnymi komunistami”, którzy chcieli „całkowicie zniszczyć tradycyjny amerykański styl życia”.
Ta retoryka odzwierciedla zaostrzoną strategię republikanów na wybory w połowie kadencji w obliczu frustracji z powodu inflacji, kosztów życia i następstw wojny Trumpa z Iranem. Jednak utożsamia ona demokratyczny socjalizm – który działa w ramach wyborów i gospodarki rynkowej – z komunizmem, kojarzonym z centralnym planowaniem, rządami jednej partii i zniesieniem prywatnej własności głównych gałęzi przemysłu.
Analitycy twierdzą, że partia próbuje zmienić wybory z referendum nad Trumpem w wybór między dwiema ideologiami, wykorzystując wzrost skrajnej lewicy, aby przedstawić wszystkich demokratów jako radykałów.
„Trump (Partia Republikańska) jest postrzegany przez wielu wyborców – w szczególności niezależnych – jako zbyt ekstremalny w swojej polityce” – powiedział AFP Daniel Drezner, profesor politologii na Tufts University w Massachusetts.
„Jednym ze sposobów na rozwiązanie tego przed wyborami w połowie kadencji jest przedstawienie partii opozycyjnej jako jeszcze bardziej ekstremalnej”.
„The Washington Post” donosi, że sojusznicy Trumpa znacznie zwiększyli swoje internetowe użycie słów „komunista” i „komunizm”, a średnia tygodniowa liczba wzmianek wzrosła o 43 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Czołowi republikanie powtórzyli ten przekaz. Spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson ostrzegł w niedzielę, że „barbarzyńcy są wewnątrz bramy”, podczas gdy rzeczniczka Trumpa Karoline Leavitt nazwała wybory wyborem „między komunizmem a zdrowym rozsądkiem”.
Działania te nastąpiły po kilku zwycięstwach skrajnej lewicy w prawyborach, które zaniepokoiły demokratów i dały republikanom potężną linię ataku w walce o Kongres.
Rick Stengel, urzędnik w administracji Baracka Obamy, zażartował, że uwagi Trumpa z Dnia Niepodległości brzmiały tak, jakby Biały Dom właśnie „odkrył przemówienie Josepha McCarthy’ego z 4 lipca 1952 roku”.
Senator McCarthy prowadził w latach 50. krucjatę przeciwko rzekomym sowieckim infiltracjom, niszcząc kariery i zmieniając słowo „komunista” w jeden z najbardziej wybuchowych zarzutów w polityce USA.
Jego główny doradca prawny, Roy Cohn, został później mentorem Trumpa.
Republikanie twierdzą, że zwycięstwa lewicy dały im wyraźny kontrast dla wahających się okręgów, zwłaszcza że poparcie dla Trumpa jest słabe, jego sztandarowa ustawa podatkowa i wydatkowa jest głęboko niepopularna, a wojna z Iranem podsyc niepokój o ceny.
Niektórzy lewicowi analitycy twierdzą również, że „wokeness” – przedstawiane przez jego przeciwników jako pouczająca forma poprawności politycznej – ułatwiło ataki Trumpa.
Spencer Critchley, konsultant ds. komunikacji, który pracował przy obu kampaniach prezydenckich Obamy, mówi, że ideologia ta przyciągnęła faktycznych komunistów i pokrywa się z rosnącym, choć niejasnym, poparciem młodych Amerykanów dla socjalizmu.
„Tak więc, choć Partia Demokratyczna w żadnym wypadku nie jest komunistyczna, Trumpowi i jego poplecznikom łatwiej jest szerzyć kłamstwo, że taka jest” – powiedział Critchley AFP.
Inni jednak twierdzą, że „demokratyczny socjalista” nie straszy już wyborców tak jak kiedyś, w szczególności młodszych Amerykanów, którzy dorastali po zimnej wojnie.
Brad Chase, weteran strategii komunikacji i zarządzania kryzysowego, postrzega obsesję Trumpa na punkcie komunizmu jako błąd w przekazywaniu komunikatów.
„Komunizm to słowo, które po prostu już nie rezonuje” wśród Amerykanów poniżej 50. roku życia – powiedział Chase AFP.
Demokraci w każdym przypadku twierdzą, że atak ten odwraca uwagę od problemów finansowych i własnych słabości Trumpa.
„Powód, dla którego Trump sięgnął aż do Karola Marksa na Mount Rushmore, jest taki, że nie ma nic do powiedzenia 28-latkowi, który nie jest w stanie zapłacić czynszu” – powiedział progresywny komentator Thom Hartmann AFP.
„A miliarderzy finansujący jego partię woleliby raczej rozmawiać o Marksie niż o tym, kto faktycznie odebrał przyszłość temu młodemu człowiekowi”.


