Federalni urzędnicy opisali obchody 4 lipca prezydenta Donalda Trumpa jako "bezpieczne" i "dobrze przygotowane" na zaledwie kilka godzin po tym, jak rekordowa fala upałów zmusiła organizatorów do zamknięcia Wielkich Targów Stanowych, a ratownicy pospieszyli z pomocą uczestnikom, z których kilku trafiło do szpitala.
W wspólnym oświadczeniu w piątek, Freedom 250, Policja Parków Narodowych USA, Służba Parków Narodowych, Secret Service i Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego poinformowały, że skoordynowały działania w celu rozszerzenia zasobów chłodzących, punktów wodnych i wsparcia medycznego dla wydarzenia "Salute to America".

"Jesteśmy dumni, że możemy powitać publiczność na bezpiecznym, dobrze przygotowanym i naprawdę niezapomnianym świętowaniu 250. urodzin Ameryki" – głosi oświadczenie.
Zapewnienie to pojawiło się wraz z cichym ustępstwem.
Organizatorzy przesunęli wejście publiczności na teren Pomnika Waszyngtona z godziny 19:00 na 23:00, "aby ograniczyć długotrwałe narażenie na upał", skracając o cztery godziny czas, jaki goście mogą spędzić na miejscu.
Jednak czas wystąpienia Trumpa pozostał bez zmian. Prezydent nadal ma zaplanowane wygłoszenie przemówienia o godzinie 3:45, po którym o 4:30 odbędzie się pokaz fajerwerków, który jego grupa zadaniowa określiła jako największy w historii.
Oświadczenie to podsumowało problematyczny okres 16-dniowego wydarzenia.
W piątek targi były zmuszone do zamknięcia na kilka godzin, gdy stolica piekła się w ostrzeżeniu przed ekstremalnymi upałami, a indeks ciepła przewidywano na poziomie nawet 113 stopni. Wcześniej jedna z uczestniczek zanurzyła się w basenie chrzcielnym, aby uciec przed upałem, a reporterzy opisywali w dużej mierze opustoszały teren targowy przez cały tydzień.
Według meteorologa z Washington Post, w piątek w Waszyngtonie przewidywano temperatury wyższe niż na 99 procentach planety.


