Widły są już w rękach – rozbudowa AI wywołuje burzę – a dramat rozgrywa się w salach komisji powiatowych, gdzie mieszkańcy, którzy faktycznie będą żyć w pobliżu podstacji i instalacji chłodniczych, zaczynają wygrywać.
Saline, Michigan, 1 grudnia 2025 r. Mieszkańcy wiejskiego Michigan protestują przeciwko planowanemu centrum danych Stargate wartemu 7 miliardów dolarów, które ma powstać na gruntach rolnych w południowo-wschodnim Michigan. (Zdjęcie: Jim West/UCG/Universal Images Group via Getty Images)
W ciągu ostatniego tygodnia władze lokalne co najmniej trzech stanów niezależnie od siebie podjęły kroki w celu wstrzymania rozbudowy hiperscalowych centrów danych – w obliczu lokalnych buntów napędzanych tymi samymi trzema obawami: wodą, cenami energii elektrycznej i podejrzeniem, że umowy były z góry ustalone, zanim ktokolwiek w mieście mógł zagłosować. Jedno jest pewne: mieszkańcy są wściekli, a ten sprzeciw ma charakter dwupartyjny.
Jak już wcześniej zauważaliśmy, ten bunt narasta przez cały rok – i zaowocował już pierwszym ogólnostanowym moratorium, uchwalanym przez legislaturę Nowego Jorku w tym miesiącu. Poniżej opisujemy lokalny front tej samej wojny, toczonej cztery powiaty na raz.
W hrabstwie DeSoto komisarze przez blisko trzy godziny wysłuchiwali publicznych komentarzy we wtorek, po czym jednomyślnie (przy jednej abstencji) zagłosowali za zobowiązaniem radcy prawnego hrabstwa do opracowania rocznego moratorium na nowe wnioski dotyczące centrów danych. Ani jeden mieszkaniec nie zabrał głosu na rzecz planowanego projektu ani przeciwko moratorium.
Mieszkańcy hrabstwa DeSoto wypełnili salę posiedzeń komisji 23 czerwca, aby poprzeć moratorium na centra danych. (Zdjęcie: Alice Herman, Suncoast Searchlight)
Haczyk: moratorium, gdy już zostanie opracowane i uchwalone, nie obejmie projektów będących już w toku. A jest taki duży projekt. Firma DCIP Group forsuje zasilany gazem hiperscalowy kompleks, który drugi wniosek o przekwalifikowanie terenu rozszerzyłby do ponad 800 akrów – a długoterminowe mapy podobno przewidują nawet 1 300 akrów i ponad tuzin obiektów. Hrabstwo realizowało projekt w trybie przyspieszonym w ramach pilotażowego programu „Rapid Response" wspierania rozwoju gospodarczego; dokumenty uzyskane przez Suncoast Searchlight pokazują, że urzędnicy nadali wnioskom priorytet.
Gdy dopytywano o szczegóły, deweloper nie był w stanie ich podać. Zapytany o ilość wody, jaką kompleks będzie zużywał, dyrektor generalny DCIP przyznał, że może to być od zera do 3 milionów galonów dziennie – przedział na tyle szeroki, że można by przez niego przeprowadzić turbinę. Firma powołuje się na chłodzenie w „obiegu zamkniętym" i wodę z odzysku jako środki łagodzące (twierdzenia, które nie zostały jeszcze zweryfikowane przez hrabstwo). Komisarze zareagowali z irytacją na sugestię, że zostali kupieni – jeden z nich nalegał, że „nie są grupą kupionych i opłaconych marionet".
Hrabstwo Lake w środkowej Florydzie poszło o krok dalej – wprowadzając prewencyjne moratorium. Według własnych zapewnień hrabstwa nie ma ono żadnych centrów danych ani żadnych oczekujących wniosków, a mimo to komisarze osiągnęli konsensus 23 czerwca, by zlecić pracownikom opracowanie moratorium, z głosowaniem zaplanowanym na 14 lipca, które komisarz Anthony Sabatini spodziewa się przejdzie jednomyślnie. Twierdzi, że nie dąży do „całkowitego zakazu", ponieważ ustawa SB 180 na Florydzie – podpisana przez gubernatora DeSantisa po sesji 2025 roku i sprzedana jako pomoc w odbudowie po huraganach – była interpretowana jako zakazująca władzom lokalnym zaostrzania jakichkolwiek przepisów budowlanych i dająca deweloperom narzędzie do pozywania hrabstw odrzucających wnioski o przekwalifikowanie terenu. Ustawa wygasa 1 października 2027 r., więc moratorium jest obejściem do tego czasu. Sabatini powiedział, że w ciągu ostatniego roku w całym stanie złożono 12 wniosków dotyczących „dużych centrów danych" i wskazał na hrabstwa Citrus, Nassau i Pasco jako te, które już nałożyły jakąś formę wstrzymania.
Kontrast jest widoczny tuż za miedzą. W sąsiednim hrabstwie Orange firma CoreSite – spółka zależna notowanej na giełdzie firmy American Tower (AMT) – złożyła plany budowy drugiego budynku centrum danych na swoim kampusie w Orlando, dodając około 76 000 stóp kwadratowych do istniejącego obiektu o powierzchni ponad 129 000 stóp kwadratowych. Mapa moratorium i mapa rozbudowy są rysowane w tym samym czasie.
W Brookville, miasteczku w zachodnim hrabstwie Jefferson w Pensylwanii, radni jednomyślnie uchwalili 180-dniowe moratorium w ubiegłym tygodniu, dając sobie czas do mniej więcej grudnia na opracowanie przepisów. Przyczyną była woda. Wiceprzewodniczący rady Randy Bartley powiedział, że miasteczko zostało nieoficjalnie poinformowane, że dwa centra danych przymierzają się do tego obszaru, zdolne łącznie do poboru około 2,4 miliona galonów wody dziennie z zasobów Brookville – ogromna ilość dla tak małego miasteczka. Bartley mówi, że ich zadaniem jest „upewnić się, że gdy mieszkańcy odkręcą kran, mają wodę".
Brookville to miasteczko w zachodnim hrabstwie Jefferson w Pensylwanii. Radni niedawno uchwalili 180-dniowe moratorium na budowę centrów danych w okolicy, aby dać sobie więcej czasu na rozważenie, jakie przepisy wprowadzić. (Zdjęcie dzięki uprzejmości WPSU's Our Town)
Kilka dni wcześniej Izba Reprezentantów Pensylwanii rozpatrzyła pakiet ustaw dotyczących centrów danych, w tym głosowanie 197-5 za uchyleniem zwolnienia z podatku od sprzedaży sprzętu centrów danych – ulgi szacowanej na około 517 milionów dolarów rocznie dla stanu do 2030 roku – oraz głosowanie 201-1 za skodyfikowaniem „Standardów GRID" opartych na certyfikacji gubernatora Shapiro. Standardy te wiążą wyłącznie deweloperów ubiegających się o ulgi podatkowe od stanu, obejmując zużycie wody, hałas i zanieczyszczenie powietrza oraz lokalną przystępność cen energii. Cicha część, wypowiedziana wprost przez sponsora projektu ustawy: ulgi trafiały do firm osiągających dziewięciocyfrowe dochody netto rocznie.
W Springfield w stanie Missouri około 60 mieszkańców zebrało się przed Plaza Towers we wtorek przed specjalnym głosowaniem Rady Miasta, zaplanowanym na nadchodzący poniedziałek, nad 120-dniowym moratorium. Wewnątrz budynku panel biznesowy poświęcony centrom danych z udziałem Trenta Overhue – właściciela Plaza Towers i dewelopera spornego centrum danych małej skali powstającego w pobliżu Marshfield – odbywał się, podczas gdy protest przeciwko takim jak jego projektom toczył się na chodniku.
Kenny Gott ze Springfield zauważył: „Nie możemy powstrzymać postępu, ale możemy go regulować i właśnie to musi się stać". (Zdjęcie: Jym Wilson)
Jest też kwestia tajności... W pobliskim hrabstwie Webster mieszkańcy twierdzą, że deweloper po cichu rozpoczął budowę małego centrum danych AI w Marshfield przed jakimkolwiek procesem publicznym – w hrabstwie nie ma komisji planowania i zagospodarowania przestrzennego – a hrabstwo zatrudniło od tamtej pory zewnętrznych prawników, by ocenić swoje możliwości. Podsumowanie jednego z mieszkańców Marshfield: „żadnych spotkań, żadnej przejrzystości". Po drugie, dyrektor zarządzający Springfield przyznaje, że kod miejski nie zawiera żadnej definicji „centrum danych" – dlatego właśnie oferta dewelopera dotycząca budynku wielofunkcyjnego przy South National Avenue, z zastosowaniem piwnic, które miasto ostrożnie określa jako „coś w rodzaju kuzyna centrum danych", staje się powodem do walki. 120 dni dałoby miastu czas na zdefiniowanie tego pojęcia i zbadanie wpływu na wodę, ścieki i sieć energetyczną.
Lokalne obawy dotyczą znów tego, kto zapłaci. Jeden z liderów lokatorów ostrzegał, że rachunki za media wzrosną dla mieszkańców klasy robotniczej, gdy centrum danych zostanie wybudowane – ten sam strach przed uspołecznieniem kosztów ponoszonych przez odbiorców napędza głosowania w Pensylwanii. Dla porównania skali mieszkańcy muszą tylko spojrzeć na drogę prowadzącą do „fabryki AI" o powierzchni 2 milionów stóp kwadratowych, która rośnie w Independence. Tymczasem stan stara się zapanować nad sytuacją: komisja Izby Reprezentantów Missouri wyznaczyła na wrzesień przesłuchanie w sprawie przepisów dotyczących centrów danych, mimo że jeden z ustawodawców naciska na gubernatora o zwołanie sesji nadzwyczajnej, której przywódcy jak dotąd odmawiają.
Pamiętajcie, optymiści AI-capex zakładają, że ziemia, woda i energia pojawią się zgodnie z harmonogramem – a hiperscalerzy będą mieli trudności z wylobowaniem się z tych lokalnych uwikłań. Ekonomia polityczna jest tu kluczowa: moc obliczeniowa jest scentralizowana, a zyski trafiają do AMZN, MSFT, GOOGL i META (i, za pośrednictwem CoreSite, do AMT), ale pobór wody, obciążenie sieci i podwyżki stawek spadają na mieszkańców, którzy coraz częściej mają głos, zanim beton zostanie wylany. Wątek Florida SB 180 dodaje smaczną sprzeczność – ustawa o „prawach własności" funkcjonuje teraz jako tarcza dewelopera przed lokalną demokracją.

