Japońska giełda kryptowalut Bitbank ostrzegła klientów, że konta powiązane z platformami rynku predykcji, takimi jak Polymarket, mogą zostać zawieszone.
Zgodnie z komunikatem opublikowanym przez japońską giełdę kryptowalut Bitbank, użytkownicy dokonujący wpłat lub wypłat w serwisach rynku predykcji mogą podlegać ograniczeniom konta, jeśli aktywność ta jest powiązana z platformami, które mogłyby być uznane za hazard na mocy japońskiego prawa.
Giełda poinformowała, że rynki predykcji umożliwiają użytkownikom handel na wynikach przyszłych wydarzeń, w tym wyborów, wydarzeń sportowych i innych zdarzeń ze świata rzeczywistego przy użyciu kryptowalut. Choć wiele z tych platform działa za granicą, Bitbank stwierdził, że dostęp do nich i korzystanie z nich z terytorium Japonii w celu osiągnięcia zysku finansowego może potencjalnie wyczerpywać znamiona przestępstw związanych z hazardem.
Zgodnie z polityką określoną przez giełdę, konta, w przypadku których wykryto przelewy środków do serwisów rynku predykcji lub powiązanych platform, mogą zostać zawieszone. Bitbank poinformował, że poszkodowani użytkownicy utracą dostęp do logowania na konto, wpłat i wypłat kryptowalut, wypłat jenów oraz funkcji handlowych.
Giełda zastrzegła również, że nie ponosi odpowiedzialności za straty wynikające z zastosowanych środków zawieszenia konta. Użytkownicy, którzy uważają, że ich konta zostały ograniczone przez pomyłkę, zostali poproszeni o kontakt z firmą za pośrednictwem kanałów wsparcia w celu przeprowadzenia weryfikacji.
Ostrzeżenie Bitbanku pojawia się w momencie, gdy platformy rynku predykcji nadal przyciągają uwagę regulatorów i organów ścigania w wielu krajach.
W maju Polymarket wyjaśnił, że nie wprowadza obowiązkowych wymogów weryfikacji tożsamości na swojej głównej platformie, po tym jak pojawiły się doniesienia sugerujące, że rozważane są silniejsze środki compliance. Wiceprezes ds. inżynierii Polymarket, Josh Stevens, stwierdził wówczas, że weryfikacja KYC dotyczy wyłącznie ograniczonego produktu beta i nie stanie się wymogiem dla obecnych użytkowników polymarket.com.
Polymarket nadal wymienia Japonię wśród jurysdykcji objętych ograniczeniami frontendowymi, podczas gdy kilka innych krajów pozostaje zablokowanych lub ograniczonych wyłącznie do działalności handlowej polegającej na zamykaniu pozycji ze względu na zobowiązania regulacyjne i wymogi compliance.
Poza Japonią władze Korei Południowej wyszły już poza kwestie zgodności i wszczęły pierwsze znane w tym kraju dochodzenie dotyczące krajowych użytkowników Polymarket. Policja Prowincji Gangwon bada, czy uczestnictwo na platformie naruszało lokalne przepisy dotyczące hazardu, po wniosku złożonym przez krajową komendę policji.
Adwokat Ahn Chang-bo, reprezentujący niektórych użytkowników objętych dochodzeniem, powiedział Chosun Biz, że wydaje się, iż spełnione są przesłanki prawne wymagane dla przestępstwa hazardu, choć zaznaczył, że w kraju nie istnieje dotychczas żaden precedens obejmujący ukaranie użytkowników Polymarket.
Zainteresowanie regulacyjne nasiliło się również w Stanach Zjednoczonych, gdzie federalne organy ścigania prowadziły kilka spraw związanych z aktywnością na rynkach predykcji.
Niedawno sąd na Manhattanie wyznaczył na 7 grudnia rozprawę dla żołnierza Armii Gannona Van Dyke'a, któremu prokuratorzy zarzucają wykorzystanie tajnych informacji wywiadowczych powiązanych z operacją dotyczącą prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro do złożenia zyskownych zakładów na Polymarket. Federalni prokuratorzy twierdzą, że Van Dyke zamienił około 33 000 dolarów w ponad 410 000 dolarów poprzez serię transakcji opartych na wydarzeniach, po czym próbował ukryć tę aktywność.
Niezależnie od tej sprawy karnej, Commodity Futures Trading Commission nadal podkreśla, że zasady dotyczące oszustw, manipulacji i handlu z wykorzystaniem informacji poufnych mają zastosowanie do rynków predykcji działających pod jej jurysdykcją.
Pytania dotyczące działalności Polymarket wykraczają poza samą aktywność handlową. Na początku tego miesiąca śledztwo POLITICO ujawniło, że platforma zapłaciła co najmniej 350 000 dolarów influencerom w mediach społecznościowych w ciągu 14 miesięcy, przy czym wiele postów promocyjnych rzekomo pojawiało się bez ujawnienia odpłatnego charakteru współpracy.
