Dwa lata badań profesora uniwersytetu zniknęły po jednym przełączeniu ustawień prywatności w ChatGPT – nieporozumienie, które zamieniło szkice, wnioski o finansowanie i notatki w nieprzekaźalne puste miejsca. OpenAI powołało się na swoje podejście i politykę Privacy by Design, co oznaczało brak możliwości przywrócenia rozmów po zmianie ustawień. Marcel Bucher, niemiecki naukowiec, ostrzegł następnie na łamach Nature, że narzędzie to jest niebezpieczne do użytku zawodowego – dosadny wniosek wynikający z możliwej do uniknięcia straty. Ten przypadek jest wyraźnym przypomnieniem, że wygoda nie jest strategią tworzenia kopii zapasowych, a wybory dotyczące prywatności mogą nieść ze sobą niezamierzone koszty.
Przestroga związana z narzędziami AI
Wielu z nas kieruje teraz swoje prace do chatbotów – od wstępnych szkiców po notatki ze spotkań. Ta wygoda może kryć w sobie kruche założenia dotyczące przechowywania danych i kontroli. Niedawna historia niemieckiego naukowca, Marcela Buchera, uwypukla te zagrożenia. Jego relacja, opisana przez dziennikarkę Nassim Chentouf i omówiona później w Nature, wskazuje na rosnące napięcie: mechanizmy kontroli prywatności, które uspokajają użytkowników, mogą jednak komplikować odzyskiwanie danych, gdy coś pójdzie nie tak.

Jak zniknęły dwa lata pracy
Bucher twierdzi, że stracił 2 lata notatek badawczych, wniosków o finansowanie i szkiców po zmianie przełącznika prywatności w ChatGPT. Wyłączył opcję pozwalającą OpenAI na wykorzystywanie jego rozmów do trenowania modelu. Według Buchera ta decyzja zbiegła się z zniknięciem historii jego rozmów. Skontaktował się z pomocą techniczną i dowiedział się, że firma stosuje zasadę „Privacy by Design", która ogranicza dostęp do danych i możliwość ich odzyskania.
Jest jednak pewien szkopuł. Niezależne sprawdzenia przeprowadzone gdzie indziej sugerują, że wyłączenie trenowania nie usuwa automatycznie wcześniejszych rozmów. Bucher twierdzi, że jego strata nastąpiła po zmianie ustawień w sierpniu 2025 roku, ale nie jest jasne, czy rolę odegrał błąd, pomyłka z kontem, czy osobne zdarzenie usunięcia danych. Brak wersjonowania lub eksportu po jego stronie nie pozostawił mu żadnego zabezpieczenia.
Reakcja na skutki zdarzenia
Bucher ostrzegł później kolegów na łamach Nature przed poleganiem wyłącznie na jednym obszarze roboczym AI do pisania zawodowego. OpenAI podkreśliło, że dane użytkowników są obsługiwane z poszanowaniem prywatności i z czasem dodało bardziej szczegółowe mechanizmy kontroli. Takie podejście uspokaja wielu użytkowników, ale oznacza też, że obsługa klienta może być bezsilna w przywróceniu treści, gdy te już znikną. Dla naukowców i pracowników wiedzy taki twarde ograniczenie może być bardzo nieprzyjemne.
Sprawa odbiła się szerokim echem, ponieważ schemat pracy jest znajomy: oszczędzaj czas dzięki chatbotowi, pozwól mu przechowywać rusztowanie projektu, przejdź do kolejnego zadania. Potem zmienia się ustawienie, wygasa dostęp lub następuje cicha awaria synchronizacji. Problem dotyczy mniej jednej firmy, a bardziej nawyku traktowania okna czatu AI jak systemu dokumentów.
Lekcje dla profesjonalistów pracujących z platformami AI
Po pierwsze, twórz kopie zapasowe wszystkiego. Regularnie eksportuj dane z ChatGPT i przechowuj kopie razem ze swoimi zwykłymi dokumentami. Traktuj dziennik czatu jako tymczasowy, a nie archiwalny. Po drugie, sprawdź, co robi każdy przełącznik prywatności, zanim go użyjesz, a następnie zweryfikuj jego wpływ na historię i przechowywanie danych. Na koniec dywersyfikuj: przechowuj kluczowe szkice w preferowanym edytorze, synchronizuj je z zaufanym miejscem przechowywania i używaj czatu jako pomocnika, a nie sejfu.
Narzędzia AI mogą przyspieszyć chaotyczną fazę środkową projektów. Nie zastąpią jednak systemu plików, planu tworzenia kopii zapasowych ani jasnego zrozumienia, jak Twoje ustawienia wpływają na Twoje dane. Jak pokazuje doświadczenie Buchera, wygoda bez redundancji to kruchy układ.






