Po raz pierwszy od prawie 100 lat Amerykanie mogą legalnie obstawiać, kto wygra wybory. Strony z zakładami pozwalają teraz ludziom kupować i sprzedawać kontrakty oparte na tym, czy dani politycy wygrają, czy przegrają. Zwolennicy twierdzą, że rynki te lepiej przewidują, co faktycznie się wydarzy, niż tradycyjne sondaże.
Zachary Peskowitz, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Emory, wyjaśnił, że te strony podają jaśniejsze kursy niż zwykłe ankiety. „Rynek prognoz można interpretować jako stwierdzenie, że dany kandydat ma 80% szans na wygranie wyborów" – powiedział. „To źródło informacji, z którego będą korzystać media i poszczególni obywatele."
Te platformy bukmacherskie już zmieniają sposób prowadzenia kampanii politycznych. Niedawno wiele osób obstawiało wyścig w 14. okręgu kongresowym Georgii. Przewidywali nie tylko zwycięzcę, ale także mierzyli, jak duże wpływy Donald Trump nadal posiada w Partii Republikańskiej. Wybory uzupełniające zyskały ogólnokrajową uwagę dzięki poparciu Trumpa oraz dlatego, że platformy takie jak Kalshi i Polymarket stały się częścią sposobu, w jaki Amerykanie śledzą politykę. W Kentucky niektórzy kandydaci monitorują nawet kursy, jakie dają im rynki bukmacherskie podczas prawyborów.
Według Andry Gillespie te serwisy bukmacherskie odnoszą sukces, ponieważ ludzie są bardziej szczerzy, gdy stawiają pieniądze na to, co ich zdaniem się wydarzy, zamiast po prostu mówić, kto według nich powinien wygrać. Rynki bukmacherskie zdają się wychwytywać okoliczności polityczne, które nie przyciągają większej uwagi, na przykład gdy politycy pozostają w rządzie, bo nikt inny nie chce przejąć władzy.
Istnieje jednak pewna wada. Ludzie obawiają się, że w miarę jak te strony zyskują na popularności, będą wpływać na zachowanie wyborców, a nie tylko je przewidywać. Peskowitz ostrzegł, że widząc negatywne perspektywy dla swojego kandydata, można się poddać. Rosnąca popularność zakładów politycznych wywołała problemy prawne i etyczne. Na początku tego roku Kalshi zakazał parlamentarzystom, pracownikom kampanii i niektórym pracownikom rządowym obstawiania wyborów w USA ze względu na obawy dotyczące konfliktu interesów.
Tymczasem Polymarket stanął w obliczu oskarżeń o handel poufnymi informacjami i podejrzane zakłady związane z problemami prawnymi prezydenta Trumpa i jego perspektywami politycznymi. Według doniesień platforma przetworzyła ponad 413 milionów zakładów, z których ponad 100 milionów dolarów było powiązanych z wyścigami politycznymi i wynikami wyborów. Te skandale wzbudziły obawy, że rynki zakładów politycznych mogą być ustawione, zwłaszcza jeśli osoby wtajemniczone wykorzystują poufne informacje dla zysku.
„Istnieje możliwość korupcji lub że można to wykorzystać do celów korupcyjnych" – powiedziała Gillespie. Wskazała, że strony bukmacherskie nie mogą zastąpić zwykłych sondaży, ponieważ nie wyjaśniają, dlaczego ludzie głosują tak, a nie inaczej. „Jako naukowiec społeczny nie interesuje mnie tylko to, na kogo zagłosujesz, ale także dlaczego głosujesz w danych wyborach."
Zasady dotyczące zakładów politycznych są wciąż ustalane. Georgia obecnie nie zezwala na legalne zakłady sportowe, a rynki prognoz nadal działają w niejasnej strefie w całym kraju. Według Peskowitza spory między stanami, firmami bukmacherskimi a federalnymi agencjami, takimi jak CFTC, prawdopodobnie zdecydują o przyszłości zakładów politycznych. Na razie obserwatorzy uważają, że wybory uzupełniające w 14. okręgu Georgii ujawnią dwie rzeczy: czy Trump nadal posiada znaczącą siłę polityczną i jak ważne będą rynki bukmacherskie w przyszłych wyborach. Kolejne kroki podjęte przez wyborców, kampanie i regulatorów zdecydują, czy te strony przyniosą korzyść, czy zaszkodzą demokracji.
„Myślę, że jest jeszcze za wcześnie, żeby stwierdzić" – powiedziała Gillespie. „Polityczni pasjonaci mogą zwracać na to uwagę, ale nie jestem pewna, czy większość ludzi zwraca na to uwagę w swoim codziennym życiu."
The post Prediction markets reshape US elections with legal bets appeared first on TheCryptoUpdates.

